Gruszkownik na chłody

Czasy się zmieniły, pory roku wymieszały, a gruszki są dostępne cały rok, choć jeszcze całkiem niedawno te ostatnie z zapasów zjadało się w listopadzie jako trudne w sezonowaniu dłużej niż do początków zimy. Źle to czy dobrze to pewnie temat do ciekawej dyskusji, w każdym razie mimo zimy za oknem zabieram się dziś za gruchy.

Postanowiłam stworzyć własny, optymalny przepis na ciastko z gruszkami. Żeby był i bio i vege i dopasowany do mojego piekarnika, bo wiadomo, że co piekarnik to inaczej piecze… Panna P. (córka moja, 11 mies.) na razie śpi, zobaczymy, ile mi jeszcze da czasu na zabawę w kucharzenie. Zatem:

Składniki:
200g mąki pszennej graham Bio
1 płaska łyżeczka soli
5 łyżek syropu klonowego lub melasy trzcinowej
1/2 banana
100 g oleju rzepakowego
4 średnie gruszki (ok. 700 g po obróbce)
2 łyżki melasy lub innego cukru – w zależności od gatunku i słodyczy gruszek
1 łyżka mielonych goździków
2 łyżeczki sparzonych i posiekanych migdałów lub innych orzechów

Foremka 26 cm, wałek, pergamin, nóż do ciasta, moździerz

W pojemniku z miarką odmierzyłam mąkę, dodałam i porządnie wymieszałam sól. Wysypałam na stolnicę, dodałam melasę, banana i olej i zagniotłam porządnie ciasto. Zostawiłam trochę na zrobienie brzegów, a resztę rozwałkowałam i przełożyłam do okrągłej formy (26 cm), wyłożonej pergaminem. Zrobiłam brzeg z kawałków rozwałkowanego na paski ciasta – tu przydaje się nóż do ciasta/pizzy, bo wtedy brzegi wychodzą we wzorek. Formę z okazji panujących mrozów wystawiłam do schłodzenia na ośnieżony balkon.

4 średnie gruszki obrałam, pokroiłam w ćwiartki, usunęłam gniazda nasienne i pokroiłam w cienkie plastry. Były niezbyt słodkie, więc wymieszałam je z  2 łyżkami melasy.  Dodałam i wymieszałam porządnie 1 łyżkę utłuczonych w moździerzu goździków (mam taki piękny moździerz po babci, okazuje się bardzo przydatny!)

Gruszki wyłożyłam na ciasto, zaś nadmiar soku, który puściły, z przyjemnością wypiłam:))). Soku lepiej nie wlewać, bo nadmiar wilgoci szkodzi kruchemu ciastu pod spodem. Wierzch posypałam utłuczonymi migdałami i oprószyłam cynamonem. Górę ciasta posmarowałam lekko olejem, aby się nie spaliła.

Wstawiłam do podgrzanego wcześniej do 200 stopni piekarni, ustawiłam timer na 35 min, środkowa półka, termoobieg.

Efekt: ciasto jest delikatne, nie za słodkie, cudownie pachnie, rewelacyjnie smakuje i jeszcze przy tym jest bio-eko-vege 😉 ! Pergamin położony na dnie otwieralnej foremki sprawdził się świetnie – po prostu przycięłam wystające po zamknięciu formy kawałki papieru.

Ciasto gorąco polecam! Szybkie w wykonaniu i przyda się, gdy najdzie ochota na słodycz.

 

 

Posted by | View Post | View Group
Udostępnij:

Dodaj komentarz