Od Rzeźnika do Rzeźnika

Po dzisiejszym porannym bieganiu z Run Vegan Team​ skutecznie do mnie dotarło (Grzesiu, dziękuję!), że Rzeźnik Ultra już naprawdę jest już na prawdę tuż, tuż. Zupełnie to do mnie niepodobne, ale wyjątkowo postanowiłam być rozsądna i zerknąć, co takiego napisałam po przebiegnięciu poprzedniej edycji.  Poniżej połączyłam zanotowane wówczas na gorąco punkty z przemyśleniami i doświadczeniami z kolejnych pokonanych tras w ciągu całego roku.

Jeśli ktoś ma właśnie przed sobą pierwszy start ultra, może uniknie popełnionych przeze mnie błędów i skorzysta z wyciągniętych wniosków..?

6.2014 -> 6.2015; Punkty są z porzeźnickiego poranka 2014, strzałki – rok później, na tydzień przed kolejnym startem

1. Bieganie w górach daje fantastyczną radość!
→ TAK!

2. Rzeźnika da się przebiec!
→ TAK!!!

3. Sympatia dla swojego partnera na trasie wybitnie pomaga w trudnych sytuacjach;-)
→ O, TAK!!! Warto się przygotować psychicznie na trudne chwile, przyjdą na pewno, więc dobrze rozbroić je śmiechem.

(Tuż przed startem, 6.2014)

4. Pierwsze 30 km biegu jest pod względem profilu trasy bardzo przyjemne – warto dobrze wykorzystać ten czas, potem będzie trudniej. Czasami nawet dużo trudniej…
→ Co oczywiście nie znaczy, że należy się zamęczyć;-)

5. Zegarek, telefony – cała epopeja… Efekt finalny przemyśleń jest taki, że jak ktoś chce się bawić w ultra (tak jak ja:-), to czas na zakup zegarka, który wytrwa do startu do mety (min 12 h), czyli z porządną baterią, czytelnym wyświetlaczem i „oswojoną” wcześniej obsługą.
→ Tym razem pobiegniemy z Garmin Polska​ 920 XT i Fenix 2. Z Garminem 910 biegliśmy Istrię, więc można uznać szlak za przetarty.

6. Zdecydowanie warto zabrać ze sobą na taki wyjazd 2 pary butów o zróżnicowanym bieżniku. Gdyby mocniej popadało, byłoby krucho z moimi Merrelami.
→ Zabieram sprawdzone na błocie i kamieniach inov-8​-211 o mocnym bieżniku, a na przepaku zostawiam sobie lekkie Merrelle​.

7. W terenie koniecznie trzeba miec skarpetki min za kostkę, inaczej zaprasza sie do środka buta kamyki i piach. Do tego obijanie gołych kostek o krawędź drugiego buta, gałęzie, kamienie etc boli. Zdecydowanie nie polecam.
→ Tę lekcję zapamiętałam bardzo skutecznie… W Chorwacji doszła to tego jeszcze jedne doświadczenie praktyczne – uwaga na zbyt ciasne skarpetki!  Po 24 h biegu nogi nieco puchną i efekt może być bolesny w postaci wpijających się ściągaczy wokół kostki. Rzeźnika biegnie się oczywiście dużo krócej, nie warto jednak ryzykować.

 

         

 

8. I jeszcze o skarpetach – te do biegania w górach muszą być mocne, zwłaszcza na palcach. Przy ostrych i długich zbiegach cieńsze rwą się i „obcinają” palce, co udokumentowałam na zdjęciu z 2014.

9. Jeśli jest powyżej 15 st spodni – krótkie spodenki koniecznie, choćby rano było zimno! Chyba, że bardzo możliwie są upadki (błoto) lub chaszcze na trasie.
→ Istria wzbogaciła mnie o doświadczenia odwrotne. Nawet jeśli w ciągu dnia jest ciepło, ale masz przed sobą wiele godzin biegu nocą w wyższych partiach gór z ryzykiem deszczu, warto spakować cienkie spodnie ortalionowe. Myślę jednak, że na potrzeby 80 km i czerwca leginsy i/ lub krótkie spodenki wystarczą w pełni.

10. Warto rozważyć dobre cienkie rękawiczki – rano jest jednak zimno, w połączeniu z deszczem i wiatrem oraz zmęczeniowym zesztywnieniem rąk powoduje u mnie, że zapięcie suwaka staje się niezwykłym wyczynem.
→ Zdecydowanie tak, jeśli tylko należysz do osób, którym szybko marzną dłonie.

11. Plecak… Powinien umożliwiać szybki sięganie po niezbędne żele/napoje/batony, bez konieczności zdejmowania go. Szkoda czasu. I najlepiej przekaż to również partnerowi, inaczej czas, kiedy on zdejmuje plecak, żeby wyjąć kurtkę, a potem go zakłada, zapinając kolejne paski, może być czasem, kiedy będziesz zgrzytał zębami, aż echo poniesie się po Połoninie;-)
→ Ponownie biegnę z plecakiem Merrell. Nie jest idealny na dystanse ultra, ale całkiem nieźle się sprawdził.

12. Bukłak i napoje – warto dokładnie zestawić swoje indywidualne zapotrzebowanie na picie z rozstawieniem punktów żywieniowych i rozważyć, czy i ile płynów warto nieść na plecach. Ja dobiegłam do mety z prawie pełnym bukłakiem, co daje świetny trening z obciążeniem, tylko… po co…;-)
→ Zdecydowanie tak! Tym bardziej, że tegoroczny Rzeźnik jest tak bogato przygotowany, że własne picie i jedzenie jest miłym dodatkiem, a nie koniecznością. Biorę  bukłak o pojemności 1 l – absolutnie wystarczy.

13. I najważniejsze – Kocham biegać !
→ Bez zmian!

Posted by | View Post | View Group
Udostępnij:

Dodaj komentarz