Syrop glukozowo-fruktozowy? O nie!!!

Syrop glukozowo-fruktozowy? O nie!!! Ogłaszam krucjatę!

Ale po kolei… Mam tę przyjemność, że współorganizuję bieg „Zabiegana Mama” czyli kolejną edycję BIEG ODWAŻ SIĘ być zdrowym na Narodowym. Bieg jest częścią projektu Instytut Matki i Dziecka, dotyczącego profilaktyki otyłości wśród dzieci. Temat poważny, więc zanurzyłam się w dostępne na stronie Fundacji materiały. Konkluzja? Statystycznie rzecz biorąc jest FATALNIE! Jako społeczeństwo otłuszczamy się z każdym rokiem, padając ofiarą reklam, pogoni za zyskiem koncernów spożywczych oraz własnej słabości. Niestety najbardziej tą ofiarą padają właśnie dzieci, które nagradzamy lub uciszamy słodyczami, budując w nich przywiązanie od słodkiego lub tłustego. A najlepiej i słodkiego, i tłustego naraz. Efekt praktyczny jest taki, że zamieram z niedowierzaniem, widząc dzieci, dziewczynki i dziewczyny, chłopczyków i chłopaków, wychodzących ze szkoły obok (chciałam napisać „wybiegających”, ale oni rzadko biegają). To nie są szczuplaki, gibkie energią młodości. Mają za to wyraźną nadwagę, wylewające się znad spodni brzuchy i brzuszki, fałdy nad talią. Do tego rynsztunek obowiązkowy w ręku – paczka chipsów i napój gazowany wysoko słodzony. Oburzeni? Być może, tyle że to nie moment na przemowę na temat akceptacji i tolerancji, o nie! Po pierwsze, akceptować można i trzeba naturę – bycie wysokim lub niskim, blond lub szatynem,  mały lub duży biust, takie czy inne proporcje ciała. To, co jest nam dane i co możemy tylko pokochać u siebie i innych Nadwaga tych dzieci to jednak nie natura ani skłonności genetyczne – to po pierwsze efekt zachłanności przemysłu spożywczego (taniej, szybciej, więcej), po drugie to zapowiedź całego pakietu przyszłych chorób, z cukrzycą, nadciśnieniem, miażdżycą i zawałem włącznie.

Zgłębiając dalej dane Instytutu (przyczyny, analizy, statystyki, zmiany społeczne, trendy) cały czas miałam w głowie, że te bardzo nieliczne grubsze dzieciaki, które pamiętam z własnego dzieciństwa, były grubsze tak jakoś.. równo. Tymczasem te na zdjęciach w prezentacji i dzisiejszych ulicach wyglądają… inaczej. Ich nadwaga koncentruje się wyraźnie w talii, nawet u osób skądinąd szczupłych. I tu dochodzimy do tematu nieszczęsnego syropu glukozowo-fruktozowego, który zdaje się odpowiadać w dużej mierze za ten efekt.
O nie, nie zgadzam się! Nie chcę, żeby nam sie kraj zamerykanizował pod tym względem! Veto!

 

 

Drogie Mamy, mam kilka pomocnych sugestii, dzielcie się też proszę swoimi:
  •  czytajcie etykiety i nie kupujcie jako zasadę NICZEGO, co ma syrop glukozowo-fruktozowy, glukozowy czy fruktozowy w składzie. Bez żadnych wyjątków i „ale” – ustawienie jasnej, klarownej zasady ułatwi proces decyzyjny w sklepie
  •  nauczcie czytać etykiety Wasze dzieci, żeby ich reakcja była taka sama – widzę „syrop” = nie kupuję
  •  same też nie sięgajcie po takie produkty. Niech wpadną do kategorii „dekoracje półki sklepowej i nabijacz kasy producenta” (syrop jest bardzo, bardzo tani), a nie do Waszego koszyka
  •  biegajcie, pływajcie, spacerujcie, chodźcie po górach – co komu bliższe i sprawia frajdę. Niech dzieci biorą Was przykład, zamiast jako nastolatki lansowac się tekstem „2 km?! padłbym trupem!”. Wedle danych instytutu to, jak my, mamy, spędzamy wolny czas i lle poświęcamy na aktywność fizyczną jest najbardziej istotnym statystycznie determinantą przyszłego nadwagi / otyłości dziecka.
  •  nie nagradzajcie i nie uciszajcie dzieci słodyczami. To je skutecznie uzależnia na poziomie skojarzenia „słodycze to coś pożądanego, w nagrodę”. Można w zamian kupić pyszne świeże owoce, a jako nagrodę zagrać wspólnie w długo odkładaną grę planszową.
  •  róbcie wspólnie słodycze w domu. Lody, ciasta, sałatki owocowe, musy, koktajle – to wszystko jest proste i tańsze niż kupienie gotowych, sztucznych produktów.  Przepisów i pomysłów w Internecie jest bez liku, a zrobienie domowych lodów jest naprawdę w zasięgu ręki i 10 min pracy.

Powodzenia w codzienności!

I taka refleksja na koniec – w Odessie, gdzie spędziłam niedawno tydzień nie było (jeszcze) grubych dzieci… W Warszawie jest ich już mnóstwo. Taki niechciany wymiar dobrobytu…

Posted by | View Post | View Group
Udostępnij:

Dodaj komentarz