Jesienne smaki – pieczona papryka

Papryka pieczona w oliwie

Wczoraj  okazyjnie zakupiłam 5 kg papryki, które przyniosłam do domu z bardzo zadowoloną z siebie miną. 5 kg trudno jednak przejeść na surowo, hmmm. Postanowiłam przygotować paprykowe skarby tak, jak to robią  w Bułgarii. Według opowieści Mamy, która mieszkała tam przez 2 lata, jesienią całe wioski pachną grillowaną papryką…

Potrzebne:
papryka min 2kg
oliwa
przyprawy wedle uznania: ocet balsamiczny, czosnek, tymianek, oregano, kolorowy pieprz w ziarnach
piekarnik 😉

Paprykę umyłam i w całości, bez krojenia, ułożyłam na blasze wyłożonej pergaminem. Ustawiłam piekarnik na 200 st i piekłam przez ok 1,5 h. Potem ostudziłam, obrałam ze skóry, a gniazda nasienne wyciągnęłam w całości, delikatnie ciągnąc za ogonek. Płaty papryki ułożyłam w wysokim słoju (właściwie to jest to butelka z szerokim wlewem po pysznym winie japońskim sake). Dorzuciłam pokrojony w cząstki surowy czosnek i podsypałam ziołami. Do słoika wlałam też przecedzony sok, który wyciekł z papryki przy obieraniu. Całość zalałam oliwą dbając, aby wypełniła szczelnie słój, bez pęcherzyków powietrze – inaczej papryka mogłaby się zacząć przedwcześnie psuć.

Inna sprawa, że ryzyko zepsucia się tak przygotowanej papryka jest bardzo niewielkie, bo zjada się ją błyskawicznie. Pieczona papryka przydaje się zawsze, nawet bez marynowania. Warto ją dorzucić do piekarnika przy okazji przygotowywania innego dania ponieważ stanowi świetny dodatek do każdego obiadu.

Popatrzyłam na słój z czerwoną papryką, poprzetykaną kolorowym pieprzem – fajny pomysł na prezent: elegancki pojemnik/ dzban wypełniony pięknie się prezentującymi kolorowymi paprykami, poprzetykanymi czosnkiem… I papryki pyszne, i całość ładnie wygląda, a pojemnik można dobrać tak, żeby sam w sobie był prezentem. Hmmm, któż to niedługo ma urodziny…?

 

 

Posted by | View Post | View Group
Udostępnij:

Dodaj komentarz